I decided that that my posts are going to be bilingual, mainly because of my Mom, and several friends of mine who do not necessary speak English.
We are getting ready for the Underground market next Saturday in the University District. We met with Ewa yesterday and spent some time preparing stuff, talking and watching weeds. I am really excited bout this market, even if we don't sell anything I think it will be lots of fun. So see you on Saturday!
Postanowiłam, że moje posty będą w dwóch językach, głównie ze względu na moją Mamę i kilkoro przyjaciól, rodzinę, ktorzy niekoniecznie mowią po angielsku.
Przygotowywujemy się na Underground Market - taki rynek z ręcznie robionymi przedmiotami, mini wersja naszego Jarmarku Dominikańskiego. Wczoraj przyszla Ewa i zrobiłysmy kolczyki, ja ulepiłam koraliki i skończyłam podstawki pod kubki. Gadałyśmy sobie i ogladałyśmy serial "Weeds" o takiej kobitce, kurze domowej, która sprzedaje trawę. Bardzo czekam na ten rynek w sobotę, nawet jak nikt nic nie kupi, myslę, że będzie to fajna zabawa. Do zobaczenia w sobotę.
p.s. It is so odd.. words, meanings, subtexts that get lost in translation. Having life here and there with these and those words blows my mind every day. And ocasionaly breaks my heart.
p.s. dziwne to... slowa, znaczenia, podteksty, które gubia się w tłumaczeniu. Posiadanie życia tu i tam, z tymi i tamtymi slowami codziennie mnie zadziwia. I czasem łamie mi serce.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
ponieważ robię co robię, rozumiem o czym piszesz.. Te straty rzeczywiście skutkują żalem.. nie przeżyłem tego, ale czuję, jak to może skutkować w sytuacji, kiedy długo przebywamy rozszczepieni miedzy dwoma nieprzystającymi do siebie językami... jak wiele sensów przepada gdzieś w w tej namacalnie rzeczywistej szczelinie, skąd nigdy nie uda się nam ich wydobyć ani przekazać.
ReplyDeleteA podstawki śliczne.. :-) :-)